Kruk: Kryzys na Ukrainie i interesy narodowe Polski

22-01-2018, 21:32
0

Jak wiadomo, historyczne tereny polskie na Wschodzie nigdy nie były ograniczone poprzez „linię Curzona”, a tym bardziej – przez granicę od 1945 roku; Galicja i Wołyń przez długi czas były nie mniej polskimi niż Podlasie albo Chełmszczyzna i tylko upadek II Rzeczypospolitej Polskiej i konferencja Jałtańska spowodowały oddanie ich pod kontrolą Moskwy. Akt Helsiński potwierdził granice 1945 roku w Europie – wydawało się, że na zawsze; ale, jak wiemy, nic wiecznego ani w naturze, ani tym bardziej w geopolityce, nie istnieje. Jeśli względna historyczna i, szerzej mówiąc, cywilizacyjna tożsamość Wołynia nadal jest kontrowersyjna, to Lwów, Tarnopol oraz Stanisławów bezwarunkowo i jednoznacznie były i są częścią polskiej przestrzeni kulturowej i historycznej, a szerzej – cywilizacji europejskiej.

            Ale zdajemy sobie również sprawę z tego, że wszelkie próby rewizji istniejących granic w Europie są bezprawne; tym bardziej, że współczesnej Polsce jest daleko do Rzeczy Pospolitej z XVI wieku, a nawet do mocy państwa Piłsudskiego – więc bez względu na to, jak silne są w nas narodowe uprzedzenia, mity i przekłamania, rozumiemy, że wszelkie roszczenia terytorialne i pretensje do aneksji terytoriów, bazujące na tym, że kiedyś były polskimi – to w realiach XXI wieku jest nonsens. “Polski Lwów” – to jest taka sama daleka od życia abstrakcja, jak “polskie Wilno”; historia jest jak rzeka, do której nie można wejść dwa razy. Lwów, Tarnopol i Stanisławów obecnie są częścią Ukrainy – i decyzja, do kogo będą należeć te tereny w przyszłości, nie leży w polskich kompetencjach. Jest to całkowicie gestia mieszkańców Galicji – tylko i wyłącznie oni mają decydować o kierunkach rozwoju swojej Ojczyzny.

            I tu akurat zamiast kropki należy umieścić wielokropek…

            Majdan 2013-2014 r, czyli zamach stanu, przez oficjalne władze Kijowa nazwany „Rewolucja godności”, odbył się pod hasłem „Ukraina – to jest Europa”. Ukraińcy, którzy wyszli na Plac Niepodległości w Kijowie, zażądali dymisji pogrążonego w korupcji, nepotyzmie i niekompetencji reżimu Janukowycza, który próbował siedzieć na dwóch krzesłach – obiecując urzędnikom Unii Europejskiej podpisanie umowę o asocjacji z UE, a jednocześnie ślubując wierność Putinowi, i dając do zrozumienia chęć przyłączenia się do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Siedzenie na dwóch krzesłach – niewdzięczna sprawa, poza tym w pewnym momencie jest to sprawa niebezpieczna – i o tym na własnej skórze przekonał się Janukowycz, który został zmuszony w lutym 2014 roku do ucieczki z Kijowa, znienawidzony i pogardzany nie tylko przez swoich przeciwników politycznych, ale również przez niewielu zwolenników.

            Można jakoś ironicznie traktować żarliwą, nieco irracjonalną i dziecinnie naiwną wiarę Ukraińców w to, że oni są Europejczykami po prostu z tego powodu, że ogłosili siebie jako Europejczycy – ale niemożliwe nie respektować ich chęci ucieczki z zaklętego kręgu korupcji, nadużyć, zaniedbania prawa, braku kultury prawnej i agresywnego naruszania praw człowieka, którymi był gruntownie nasycony rządzący ukraiński reżim. Ludzie, którzy przyszli na Majdan w Kijowie, naprawdę chcieli europejskiej przyszłości dla swojego kraju – ale z tego impulsu idealistów z otwartymi sercami jak zwykle skorzystali pragmatyczni, nieuczciwi łotrzy i dranie, którzy wykorzystali ten protest narodowy na własne cele.

            Do władzy na Ukrainie w lutym 2014 doszli ludzie, którzy na poziomie biologicznym nienawidzą wszystkiego, co jest związane z Rosją, którzy negują prawo obywateli ukraińskich (nie tylko rosyjskojęzycznych) należeć do tego typu cywilizacji, który ogólnie jest określany jako „świat Rosyjski”, dążący do wykreślania Ukrainy ze wspólnej z Rosją i innymi republikami ZSRR historii – w tym celu natychmiast zaczęli budować panteon bohaterów narodowych z ludzi, ręce których są gęsto poplamione krwią nie tylko Rosjan, Ukraińców i Żydów, ale także Polaków.

           Naturalną reakcją rosyjskojęzycznego Wschodu Ukrainy (regionów Donieckiego i Ługańskiego) oraz mieszkańców Autonomicznej Republiki Krym było odtrącenie takiej władzy w Kijowie, całkowite odrzucenie rusofobii banderowców, którzy doszli do władzy. Benzyny do ognia rozpalającego się konfliktu dodało nowe oświadczenie władz ukraińskich o domniemanym całkowitym zakazie języka rosyjskiego i planach przymusowego przejścia całkowicie rosyjskojęzycznego Krymu i w dużej mierze rosyjskojęzycznego Donbasu na język ukraiński. Skutkiem wybuchu wzajemnej nienawiści było referendum na Krymie, podtrzymywane „zielonymi ludzikami” i akty nieposłuszeństwa obywatelskiego na Donbasie; i jeśli z Krymem władze ukraińskie już nic nie mogły zrobić (na półwyspie był obecny dwudziestotysięczny kontyngent żołnierzy armii rosyjskiej), to sytuacja w Doniecku i Ługańsku szybko zaczęła przesuwać się w kierunku wojny domowej, która wybuchła w kwietniu-maju 2014 roku…

Ale zmusić za pomocą siły mieszkańców regionów Donieckiego i Ługańskiego do posłuszeństwa, źle przygotowana, nie przeszkolona i kiepsko zarządzana armia ukraińska nie  dała rady – po raz pierwszy zetknęła się ze sprzeciwem grupy Strełkowa w Słowiańsku i spontanicznie zorganizowanych oddziałów górników i robotników fabrycznych w aglomeracji miast koło Doniecka, a następnie poniosła szereg dotkliwych klęsk od części rosyjskiej armii, pospiesznie przebranej w mundury ochotników Donbaskich. Obecnie sytuacja na Wschodzie Ukrainy zatrzymała się w niestabilnej równowadze – wojskowe rozwiązanie konfliktu nie istnieje: armia Ukraińska nie może pokonać armii republik Donbasu ze względu na zagrożenie stwarzane przez rosyjskie siły zbrojne, natomiast Donbas nie jest w stanie pokonać trzykrotnie przeważających sił Ukrainy. Lecz w tej sytuacji interesuje nas coś innego – a mianowicie, jak może dalej się rozwinąć sytuacja w pozostałej części Ukrainy?

Majdan 2014 roku nie stawiał sobie za cel rozpoczęcia wojny domowej na Ukrainie i trzykrotne obniżenie poziomu życia – jego celem było przekształcenie Ukrainy w prawdziwe państwo europejskie. Cel ten oczywiście nie został osiągnięty – przez całą Ukrainę; ale czy może on być osiągnięty przez część Ukrainy, która zawsze, od połowy XIV wieku aż do Jałty, była częścią cywilizacji europejskiej? Myślę, że jest to w pełni możliwe. Pozostaje tylko pytanie, czy sami Galicjanie są gotowi zostać kowalami własnego losu?

Precedens Krymu pozwala nam przypuszczać, że w przypadku dalszego obniżenia poziomu życia Ukraińców, kontynuowania wojny domowej i kryzysu gospodarczego, mieszkańcy Galicji i, być może Wołynia, mają prawo do zorganizowania referendum w sprawie separacji od upadłego i nie udanego państwa ukraińskiego oraz dołączenia terenów, kiedyś należących do dawnej Rzeczpospolitej, do Polski. Dlaczego mieszkańcom Wołynia i Galicji nie wolno zrobić tego, co wolno mieszkańcom Krymu? A w przypadku organizacji referendum i otrzymania takich wyników, które bezpośrednio i jednoznacznie zaświadczą o chęci mieszkańców Galicji i Wołynia odejścia do Europy – Polska ma prawo zaspokoić oczekiwania i nadzieje ludzi, które zwrócili się do niej o pomoc, dlaczego nie?

Gdyby ludność Galicji i Wołynia zorganizowania referendum w sprawie niezależności od Ukrainy i zjednoczenia tych historycznych regionów Polski z macierzą-Polską – co może temu zapobiec? Władze Ukrainy? Wielokrotnie udowodniły swoją niezdolność i niekompetencję. Bruksela? Zawsze możemy odpowiedzieć na zarzuty Komisji Europejskiej na przykładzie Kosowa. Waszyngton? Ale prawo narodów do samostanowienia zawsze było dla niego na pierwszym miejscu – oczywiście, gdy jest to dla nich opłacalne; Polska uznaje także prawo narodów Galicji i Wołynia do samostanowienia poza dogmaty Jałty i Poczdamu.

Referendum – to jest legalny i prawny sposób na zmianę granic; Polska udowodniła to jeszcze w 1922 roku, na podstawie referendum dołączywszy do siebie Środkową Litwę z Wilnem. Dlaczego nie możemy zrobić tego ponownie dzisiaj?


Dodać komentarz
  • winkwinkedsmileam
    belayfeelfellowlaughing
    lollovenorecourse
    requestsadtonguewassat
    cryingwhatbullyangry
Кликните на изображение чтобы обновить код, если он неразборчив