Dawid Hudziec - Kiedy Polska będzie Polską?

29-07-2017, 12:24
0

Kiedy Polska będzie Polską?

Napisałem, że w Polsce, w teorii, od ponad dwudziestu lat panuje system odbijania politycznej piłeczki. Przekazywania jej i można tutaj domniemać na ile władza tej jest przekazywana sobie nawzajem, a na ile odgórnie.

Jest to zamierzona choroba elit, władzy, która nie czując pewnego zaplecza społecznego, wykraczającego poza okres pomiędzy wyborami, szuka wsparcia u protektorów. Nie ma specjalnego znaczenia, czy jest to Paryż, Watykan, Berlin, Waszyngton, Wilno, czy też Moskwa/Petersburg. Ten rak ułomności nie pojawił się, ani w 1945, ani w czasach okrągłostołowych, lecz na długo wcześniej.

Czasami trwa spór o datę powstania polskiej państwowości, błędnie. Faktycznie był to długi proces, który wciąż trwa, ale z jego rozpoczęciem trzeba wiązać dynastię Piastów. Nie mieli oni wcale, jak to się uważa, stabilnego poparcia społecznego, poszczegolne dzielnice, które dzisiaj uważa się za wybitnie polskie, takie jak Małopolska, Śląsk, Pomorze, czy Mazowsze, długo robiły co mogły, aby od piastowskiej dominacji trzymać się co najmniej o krok dalej niż jest to niezbędne.

W okresie rozbicia dzielnicowego umacniają się faktycznie dwa stany: duchowieństwo, oraz szlachta (plus niemiecka kolonizacja). Rycerska elita staje się liczna i w następnych wiekach będzie zdobywała monopol na władzę.

Po Piastach jednak władza nie wpada w ręce etnicznej dynastii, lecz dostaje się Jagiellonom, potem Wazom, następnie z drobnymi przerwami jest wygrywana pomiedzy kandydatów zaproponowanych i wspartych przez kraje ościenne. Pierwszy elekcyjny król Polski był Francuzem, XIX wieczna Rzeczypospolita to kraj pod władzą niemieckiej dynastii.

W czasach zaborów tryumfuje myśl Mickiewicza, która wyznacza nowy narodowy charakter: mesjanizm, cierpienie za inne narody, walkę za nie z nadzieją, że te w akcie wdzięczności wyzwolą Polskę. I teraz to już nie tylko szlachta szuka protektorów, ale cały naród tak robi: liczy na obce żywioły i robi to naiwnie do tego stopnia, że w hymnie odrodzonego państwa za przykład służy Francuz traktujący Polskę instrumentalnie.

Wiara w inne mocarstwa, szukanie wzorców wciąż poza granicami, malpowanie wszystkiego co się da- to nie są rzeczy, które wzieły się znikąd, a tym bardziej nie odejdą same z siebie.

Przede wszystkim naród polski, społeczeństwo polskie, musi uwierzyć w to, że można decydować o sobie, można kierować się w polityce nie "-izmami", ale pragmatyzmem. Powinien uwierzyć w to, że politycy nie są elitą, Bożymi pomazańcami, ale ludzmi wybranymi w konkretnym celu i na określonych warunkach. I te cele, warunki, również muszą zostać poddane krytyce. Zasadniczo przewartościowaniu musi zostać poddane całe życie polityczne, cała nauka społeczna jaką nam wpojono, chyba, że nie chcemy być już narodem, świadomym społeczeństwem, państwem w pełnym tego słowa rozumieniu, a nie jako konstrukcja administracyjna.

Historia wielokrotnie pokazywała, że z narodami bez woli trwania radzi sobie doskonale - usuwając je.


Dodać komentarz
  • winkwinkedsmileam
    belayfeelfellowlaughing
    lollovenorecourse
    requestsadtonguewassat
    cryingwhatbullyangry
Кликните на изображение чтобы обновить код, если он неразборчив